8372…

W dniach 4-14 lipca byłam uczestniczką Summer University Srebrenica. Szefem programu jest Muhamed Durakovic, jeden z ocalonych ze Srebrenicy. Po 37 dniach ucieczki przez lasy zwanej „Marszem Śmierci” dotarł do Tuzli. Po wojnie pracował m.in. dla Swedish Rescue Services Agency, European Union Police Mission, International Commission on Missing Persons w Libii oraz UNDP.
W 2005 roku wraz z innymi ocalonymi stworzył ideę Marszu Pokoju, a w 2010 powołał Summer University Srebrenica.
Oto notatki z mojej podróży.

Czytaj dalej „8372…”

Reklamy

Nie będzie innego. Dziennik

Poniedziałek
Za chwilę będzie czarna plansza i napisy końcowe. A ja już donikąd nie pójdę. Bo skończy mi się chodnik, po którym mogłabym pójść dalej.
Ale jeszcze postoję chwilę, w przerażeniu, na przyspieszonym oddechu. Wyobrażając sobie ostatnie sceny.

Boję się. Dziś rano w panice zaczęłam się zastanawiać, skąd wziąć kamizelkę kuloodporną dla Piotra. Przecież nie mogę pozwolić, aby siedział przy tym stole zupełnie bezbronny… Nie po tym, co zimą wydarzyło się w Gdańsku. Ale jak to? W kamizelce kuloodpornej? Na koszuli czy pod nią? Czy jest jakaś wypożyczalnia takiego sprzętu? Może mam wśród znajomych dziennikarza, który jeździł na wojny i dysponuje własną…

Nie wiem, czy w sobotę postawię stół na rynku. I czy Piotr przy nim usiądzie. Dziś przyszło mi na myśl, że postawię, ale zamiast Piotra, położę na blacie pismo z zakazem od prezydenta miasta. Ta myśl o możliwej, własnej alternatywie uspokaja. Przestaję szukać kamizelki.

Czytaj dalej „Nie będzie innego. Dziennik”

Nie wyrażam zgody

Prezydent Przemyśla ZAKAZAŁ mojego PERFORMANCU.

Czarna seria trwa. Lublin, Rzeszów, Przemyśl…
Tak się teraz robi politykę lokalną – przegrana w sądzie, dawniej hańbiąca i nokautująca urzędnika, dziś jest formą dialogu z własnymi wyborcami. W końcu to dla nich te zakazy. Ukłon i zapewnienie – nie, nie trzymamy z „lewactwem”. A że złe sądy uchylają decyzje… cóż, zmieniajmy sądy! Nie wiem, kto zaczął, wiem, że świetnie ten dialog ze „swoimi” przeprowadził prezydent miasta, w którym mieszkam. I wygrał wybory. Teraz swych sił próbuje prezydent Rzeszowa. W ślad za nimi nieporadnie drepcze prezydent Przemyśla – ten już nawet nie sili się na argumenty i wykazanie podstawy prawnej. W końcu kim jestem, aby musiał się tłumaczyć.
To królowie na włościach, nie żadni samorządowcy. Panowie szlachta. Światły samorząd gotowy do dialogu ze społeczeństwem obywatelskim. Tyle zostaje z deklaracji.

Czytaj dalej „Nie wyrażam zgody”

Nie będzie innego

22 czerwca, Przemyśl, rynek
Akcja performatywna w przestrzeni
Anna Dąbrowska, Piotr Tyma

„Nie będzie innego” to stół i dwa krzesła. To osoba gotowa do dialogu i puste miejsce przed nią. To otwarta przestrzeń publiczna, która staje się intymną poprzez uwolnienie z gwaru ulicy dialogu lub milczenia. To propozycja stworzenia wspólnej obecności.

„Nie będzie innego” to próba nawiązania dawno przerwanej rozmowy dwóch społeczności, które od początku istnienia miasta koegzystują w nim — Polaków i Ukraińców. Performance jest wyzwaniem rzuconym tak mieszkającym tu ludziom, jak i miejscu. Żeby zawiązać relację, konieczne jest, aby obie strony znalazły się w jednej przestrzeni, w tym samym czasie i usiadły do rozmowy. 

Podczas performancu przy stole ustawionym na przemyskim rynku usiądzie Piotr Tyma, polski Ukrainiec, od lat stojący na czele największej organizacji mniejszości ukraińskiej w Polsce — Związku Ukraińców. Dla wielu Piotr Tyma, historyk i publicysta, to ukraińska „twarz” mniejszości kumulująca negatywne emocje związane z polsko-ukraińskim dyskursem; bohater licznych antyukraińskich memów i fake news’ów, wyszydzany i obrażany, także publicznie. Piotr Tyma będzie ubrany w ukraińską tradycyjną, wyszywaną koszulę. Ubranie zszyła publicznie rok wcześniej, w przestrzeni Przemyśla, Anna Dąbrowska podczas performansu „Materiał dowodowy” wskazując w nim (tym samym) na główne wyzwania społeczne, jakimi są rozerwane polsko-ukraińskie więzi i zamierające na ten temat rozmowy.
Drugie krzesło będzie czekało na każdą osobę gotową do rozmowy.

Tytuł performansu zaklina w sobie słowa poety i domaga się dopowiedzenia: Nie będzie innego miasta/miejsca/czasu/sposobu/… To trawestacja ostatnich wersów „Piosenki o końcu świata” Czesława Miłosza, który powtarza dwukrotnie ostatnie słowa tekstu — Innego końca świata nie będzie — zamykają wiersz pewnością i nieodwracalnością tego twierdzenia.

 

nbi03

 

KIEDY:
22 czerwca, w przeddzień tradycyjnej greckokatolickiej procesji na wojskowy cmentarz ukraiński w Pikulicach, godz. 12:00.

AUTORZY:
Anna Dąbrowska – animatorka społeczna, aktywistka na rzecz praw człowieka.

Piotr Tyma – historyk, prezes Związku Ukraińców w Polsce; odznaczony przez Prezydenta RP B. Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za budowanie współpracy i sympatii polsko-ukraińskiej.  

Pas szutrowej drogi

Obchody 30 rocznicy wolnych wyborów 4 czerwca spędziłam w Gdańsku. Przez trzy dni można było spotkać Homo Faber w Strefie Społecznej, w namiocie „prawa człowieka”. Strefa, ulokowana tuż obok ECS i Sali BHP, była obok Centrum główną przestrzenią obchodów. Spotkaliśmy tu naszych znajomych i przyjaciół z ngo z całej Polski.

Czytaj dalej „Pas szutrowej drogi”

Jacy oni są?

 

Telewizor gadał jak zwykle zbyt głośno. Kilku mężczyzn w przyciasnych garniturach żarliwie o czymś dyskutowało. Co jakiś czas obraz zmieniał się i oczom widzów ukazywały się spienione fale morza, na którym niepewnie kołysał się duży, żółty ponton. Miało się wrażenie, że ściśnięci na nim ludzie zamarli. Ich ciemne, splątane ze sobą sylwetki zlały się w jedną dużą, czarną plamę. Nikt nie machał ręką, nie odwracał głowy, nie kołysał dziecka. Kołysało się tylko morze. Oddychało nierównym rytmem. 

Postawiła przede mną herbatę i wyłączyła dźwięk. Siadając zapytała: — Jacy oni są? 

Odwróciłam wzrok. Jeszcze przez chwilę mój mózg produkował możliwy wariant opowieści o tych z pontonu. Biały pokład, błyszczące złotem folie NRC, styropianowe kubki z herbatą. Operacja Triton (1). Eufemizm pomocy. 

Czytaj dalej „Jacy oni są?”

Nie-obcy

Marzec 1943

Zdejmuję kurtkę i czapkę. Samochód zdążył się nagrzać mimo, że na zewnątrz bardzo wietrznie i wciąż dość chłodno. Przedwiośnie. Z tyłu Katarzyna wyciera nos. Nie wiem, czy bardziej od wiatru ten katar czy z płaczu. Tak szybko wybiegła z baraku nr 16a (obecnie 13). Nie zdążyłam dokończyć historii o rysunkach w baraku dziecięcym w KL Auschwitz II-Birkenau.

Nie wiem, czy dzieci z Zamojszczyzny rozumiały sens napisu „Schule”, może prędzej te z powstania warszawskiego… Choć też pewnie nie, były na to za małe i do żadnej schule nie zdążyły pójść. Jeszcze. Już.
Starszych, nastoletnich chłopców i dziewczęta zabił zastrzyk z fenolu, albo głód, tyfus, cyklon B. 

Czytaj dalej „Nie-obcy”

Nazwijmy ją Mariją

W wiecznej pułapce. Między byciem ludzkim a stawianiem granic, sprawnym rozdzielaniem zawodowego od prywatnego, żeby żyć swoim a nie ich życiem. Umieć po zamknięciu komputera, biura, wyłączeniu światła i telefonu zamknąć także tamte historie… w nocy suną mi przez głowę obrazy z cudzego życia. Powidoki nie moich strachów, rozmów i wizyt, których nie odbyłam. Nad ranem porządkując poplątane senne historie, wkładam wykopane widoczki w odpowiednie przegrody — to historia Swiety, a ta jest Igora, ten głos należy do Saszki… Ćwiczenia z pamięci gotują mnie na kolejny dzień.

Jeszcze czasem mi się zdaje, że znajdę im wszystkim pracę, w której nie będą oszukiwani, ciepły kąt za niewygórowaną stawkę, jeszcze nauczę ich polskiego i jeszcze im Lublin pokażę, i że spotkamy się na jakimś festiwalu uśmiechnięci, i że wtedy będziemy mogli już tylko pogadać o tym, czy się nam występ podobał.

Czytaj dalej „Nazwijmy ją Mariją”

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑