Polska dla wszystkich

Jestem z Lublina!
I jestem szczęśliwa, że mogę stać tu z wami w ten sobotni dzień; dzień, który przejdzie do historii, jako największa demonstracja za wolnością w historii naszego miasta. 

Oto prawdziwe urzeczywistnienie hasła Lublina – inspiruje nas wolność!

Czytaj dalej „Polska dla wszystkich”

Reklamy

Naparstnicy

Patrycjusz ma 26 lat, żonę i dwumiesięczne dziecko. Niewierzący, pracujący dorywczo elektryk tylko przez chwilę ujawnia tremę. Kiedy wraca do wypadków tamtej upalnej niedzieli, nabiera pewności, tej samej, która przygodnego spacerowicza zmieniła w obrońcę polskich dzieci.  

Kiedy od stojących na ulicy chłopaków usłyszał, że będzie szedł ukraiński pochód, postanowił zostać i wypatrywać banderowskich symboli. Wiedział, że będą. Poprzedniego roku też były. Sam dobrze widział! Czarna koszula z czerwoną wyszywanką zjawiła się jak na zamówienie. Zanim ktoś stojący obok Patrycjusza zerwał ją z tamtego mężczyzny, zobaczyli jeszcze jak Ukrainiec „hajluje”. Ostatnie, co Patrycjusz zrobił, to krzyknął „za polskie dzieci!”. 

Czytaj dalej „Naparstnicy”

Jonasz Building

Kiedy w 2009 roku po raz pierwszy miałam oprowadzić grupę cudzoziemców po Lublinie, nie zdawałam sobie sprawy z trudności tego zdania. Skonstruowanie opowieści o mieście to zawsze selektywna robota.
Ideą tamtych spacerów, także dla polskich grup było, aby daty, zabytki, ślady i okruchy wplątać w zwartą zabudowę narracyjną. Aby przestały być oderwanymi fragmentami cudzego ciała – tu historie polskie, tam żydowskie a jeszcze gdzieś indziej ruskie freski w kaplicy. Więc obok istniejącego, pojawiło się wyobrażone. To mogłaby być piękna opowieść… Gdyby nie to, że kompletnie niezrozumiała. 

Czytaj dalej „Jonasz Building”

Po kwiatach

Kilka dni temu napisałam tekst o Rozalii Mińko.

Może warto, abym dopowiedziała, czemu właściwie ten tekst powstał. Dla tych, którzy nie rozumieją. I którzy z góry usytuowali mnie na przegranej pozycji (swoją drogą to strasznie ciekawe, że przegrana pozycja to ta, na której stoją Ukraińcy, o czymkolwiek dyskusja by się nie toczyła…).

Czytaj dalej „Po kwiatach”

Kwiaty dla Rozalii

Kiedy czerwcowy „Przekrój” (nr 8/113 czerwiec 1947) umieszcza jej fotografię pośród czterech mężczyzn opatrzoną napisem „Tak wyglądają bandyci UPA schwytani przez nasze oddziały”, Rozalia Mińko od 17 dni nie żyje. Kiedy wychodzi gazeta z hollywodzką pięknością na okładce, Rozalia leży w zbiorowej mogile w Lisznej. Po krótkim procesie, skazana na karę śmierci zostaje rozstrzelana 22 maja 1947 roku. Umieszczając ją w numerze redaktorzy wiedzą, że dostała KS. 

Czytaj dalej „Kwiaty dla Rozalii”

Biedni przemyślanie patrzą na…

12 marca 1938 roku nazistowskie Niemcy dokonują aneksji Austrii. W rozpisanym na początku kwietnia referendum za przyłączeniem do Rzeszy głosuje 99% Austriaków. Rusza „aryzacja”.  W wersji oficjalnej państwo przejmuje żydowskie majątki. W wersji ludowej Austriacy publicznie poniżają swoich żydowskich sąsiadów. Do niedawna mówili sobie grzecznie „dzień dobry”… ale w marcu 1938 roku obowiązują już inne zasady. Mimo, że „nowe” trwa dopiero od tygodnia.

Czytaj dalej „Biedni przemyślanie patrzą na…”

Niebo nad Sahryniem

Swoje wspomnienia, których słuchałam na frampolskim rynku w 2006 roku skończył westchnieniem „- Moszki rozmaite…”. Potem zapatrzył się i zamilkł.
Nie mogłam w to uwierzyć. W swoim notatniku napisałam:

W roku 39 miał 22 lata. Był dorosłym człowiekiem. Powinien pamiętać imiona żydowskich sąsiadów, powinien pamiętać słowa w jidysz, powinien pamiętać święta, twarze, stroje, powinien pamiętać cokolwiek. Uparcie wraca do lat dziecinnych, gdy wszystko można było wytłumaczyć zbyt młodym wiekiem. Wszystko można zakryć pobłażliwością okazywaną pięcioletnim chłopcom w zetknięciu z obcym. Ale czy Żydzi w miasteczku byli obcy? Byli tam, odkąd pamięta. Nie znał innej rzeczywistości. Była tylko ta dzieląca rynek na pół. Dziś piekarz nie ma imienia, choć przychodził do niego po chleb, nie ma imienia koleżanka, która krzyczała gewałt, ani żaden spośród trzech kolegów z klasy. Co stało się z dziewczyną, do której chodził za pozwoleniem jej ojca? Więc nie było to nic niezwykłego, by polski chłopak spotykał się z Żydówką? Rozmawiał z nią? Miał szesnaście lat. 

Czytaj dalej „Niebo nad Sahryniem”

poselskie kłamstwa

Kto przytuli posła Rzymkowskiego?! HELP!
Tylko poważne propozycje!

Właściwie to mogłoby mi być go żal, tego smutnego chłopca, posła Rzymkowskiego… Prawie miesiąc temu na posiedzeniu Sejmu dokonał poselskiego kłamstwa opowiadając o napadzie na przemyską procesję. Powiedział: „Jeśli chodzi o kwestie banderowskie z dzisiejszego podwórka (…) Ukrainiec pozwany z powodu agresji fizycznej wobec obywatela polskiego zerwał z niego koszulkę z napisem „Wołyń – pamiętamy!”, a pytany przez polski sąd, dlaczego to zrobił, powiedział, że nie godzi się na atak na jego bohatera narodowego, którym jest Stefan Bandera”.
W aktach sprawy o sygn.. IIK 599/17 jest dokładnie odwrotnie.

Czytaj dalej „poselskie kłamstwa”

przesłuchy posła

W TVP Szczecin w ostatni czwartek wystąpił Sylwester Chruszcz. I wypowiedział taką oto kwestię: „Miałem paręnaście przesłuchów jako poseł, że w lokalach u Ukraińców tutaj na Pomorzu Zachodnim wiszą portrety Stepana Bandery”.

Niskokaloryczny język posła, odzwierciedlający prymitywny świat jego myśli, w którym robi się pokraczny przeskok od nazizmu, przez (wyobrażony) banderyzm, aby wylądować w 2018 roku w środku debaty o pamięci i wskazać na niegasnące niebezpieczeństwo – mniejszość ukraińską – nie jest niczym wyjątkowym.

Czytaj dalej „przesłuchy posła”

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑