Krajowy Plan Odbudowy, czyli jak w Polsce cementujemy system gastarbeiterów

Awantura i towarzyszące jej głosy zawodu spowodowane faktem zagłosowania przez Lewicę za Krajowym Planem Odbudowy nie cichną. Przyglądając się temu jestem nieodmiennie zdziwiona (to ostatnio stały stan mojej głowy) co podlega krytyce, a co zostało zupełnie przemilczane. Nie chcąc dokładać się do komentowania stricte politycznego ruchu, postanowiłam skupić się na merytorycznej stronie tego, co nazywa się Krajowym Planem Odbudowy — za czym właściwie zagłosowano poza tym, że za pieniędzmi dla Polski. Analizę astronomicznych kwot pozostawiam specjalistkom, co się na tym lepiej znają. Niniejszy komentarz dotyczy jedynie planów przewidzianych w KPO w zakresie migracji do Polski pracowników i pracownic z zagranicy.

Mimo, że wciąż nieskodyfikowane, stanowisko polskiego rządu dotyczące migracji (dobrowolnych i przymusowych) jest dość dobrze znane, niestety głównie z przypadkowych wypowiedzi polityków i polityczek. Wypowiedzi te płyną w nurcie, który nazwałabym negacyjno-uprzedmiotawiającym, sytuującym się w pełnym spektrum pozycji obrony na modelu wrażliwości międzykulturowej Miltona Bennetta. Mimo faktów świadczących o zwiększającej się liczbie migrujących do Polski osób, permanentne w tej sprawie milczenie przerywane jest jedynie wtedy, gdy mowa o zdemonizowanych i odhumanizowanych uchodźcach. Podtrzymywany mit o pełnej kontroli przepływów migracyjnych ilustrują choćby słowa byłej już minister Jadwigi Emilewicz tuż po pierwszym lockdownie o tym, jak to stworzyliśmy sobie w Polsce milion miejsc pracy, bo Ukraińcy wyjechali (sic!). Słowem, polityki migracyjnej nie ma, tym bardziej nie ma polityki integracyjnej. O tej pierwszej czasem ktoś napomknie, że się tworzy. Stan na dziś jest jednak bez zmian.

Biorąc pod uwagę powyższe, nie powinniśmy być zaskoczeni Krajowym Planem Odbudowy — jest on napisany dokładnie w duchu systemu gastarbeiterów przy jednoczesnym kursie asymilacyjnym.

Czytaj dalej „Krajowy Plan Odbudowy, czyli jak w Polsce cementujemy system gastarbeiterów”

Robes a la polonaise

TEKST DO GŁOŚNEGO CZYTANIA.

(Nasza nierówność jest zbiorowa. Więc wasze uprzywilejowanie też opiszę en masse.)

Nawet nie trzeba było mówić. Wiadomo było, że poza mężczyzną nie ma nic. Jego postać rozpostarta, niczym mapa świata, znaczyła niedościgły horyzont aspiracji. Biały, bogaty mężczyzna prosto z Olimpu był bohaterem wszystkich opowieści — pisał je i odgrywał wszystkie ważne role. Niczym zręczny akrobata i właściciel cyrku w jednym. Ludzkość jest rodzaju męskiego.
Nauczono mnie sentymentu do tamtego świata, bo miał trwać, a ja miałam intuicyjnie zająć przygotowane dla mnie miejsce na widowni. I klaskać.

Tymczasem nadeszła czwarta fala. A ja po prostu nie wierzę, że to marne przedstawienie wciąż jeszcze trwa. I że sala jest wciąż pełna.

Czytaj dalej „Robes a la polonaise”

Wymazywanie

„W tej kamienicy, mikrokosmosie wielokulturowej Galicji, na przełomie XIX i XX w. mieszkały wybitne przemyślanki:
Wincenta Tarnawska (1854-1943) polska działaczka niepodległościowa
Ołena Kulczycka (1877-1967) ukraińska malarka i graficzka
Helena Deutsch (1884-1982) amerykańska psychoanalityczka, Polka żydowskiego pochodzenia.”

— głosił trójjęzyczny napis na tablicy pamiątkowej umieszczonej na elewacji kamienicy Rynek 26 w Przemyślu. Umieszczona tam 11 września 2020 roku przez dwie przemyskie artystki aktywistki Lilę Kalinowską i Jadwigę Sawicką w ramach interdyscyplinarnego projektu „Centrum światów jest tutaj”, nigdy nie została odsłonięta, a po 5 miesiącach, w nocy 1/2 lutego 2021 rozbita.

Choć artystki spełniły wymagania prawne: zgoda mieszkańców kamienicy oraz Podkarpackiej Wojewódzkiej Konserwator Zabytków, zaalarmowany przez prezydenta miasta IPN, którego opinia zgodnie z ustawą nie była potrzebna, ustosunkował się negatywnie. Na podstawie faktu członkostwa Kulczyckiej w Radzie Najwyższej USRS w latach 1951-1955 uznano, że umieszczenie jej nazwiska to „propagowanie komunizmu”.

Czytaj dalej „Wymazywanie”

Dialogi są w książkach

Wśród laureatów nagrody Super Samorząd 2020 jest Koło Gospodyń Wiejskich w Nienadowej i wójt gminy Dubiecko. Fundacja Batorego, która przyznaje nagrodę od 2011 r., doceniła ich za dialog polsko-ukraiński. Inicjatorkami działań były dwie kobiety: Polka i Ukrainka.

ANNA DĄBROWSKA: Czy musimy dialogować?
KATARZYNA KOMAR-MACYŃSKA, kulturoznawczyni i dziennikarka, działaczka Ukraińskiego Domu w Przemyślu: Dialog nie jest dla mnie obciążonym słowem. Nie jest też wyzwaniem. Jestem gotowa rozmawiać z każdym. Z założenia z każdym. Chyba że czuję, ze ktoś mną gardzi. Wtedy się blokuję.

Czytaj dalej „Dialogi są w książkach”

koleżanki

perfomance
Przemyśl, most Orląt Przemyskich, 29 listopada 2020

Manifest

  1. Jestem Polką. Jestem Ukrainką. Jesteśmy koleżankami.
  2. Nie pochodzimy z Przemyśla. Tu się poznałyśmy.
  3. Nasza przyjaźń nie jest deklaracją polsko-ukraińskiego pojednania.
  4. Aby się przyjaźnić, nie potrzebujemy sobie historycznie wybaczyć.
  5. Jesteśmy zmęczone wpychaniem nas w kontekst narodowościowych walk i męczeństw.
  6. Mamy własną historię do opowiedzenia.
  7. Chcemy mówić własnym głosem.
Czytaj dalej „koleżanki”

Martwi sojusznicy są zawsze po naszej stronie

W ostatni piątek zupełnym przypadkiem uczestniczyłam w „otwarciu” wyremontowanego cmentarza wojskowego w Łańcucie. To właściwie niewielka przestrzeń wykrojona z cmentarza komunalnego z nieregularnie poprowadzonymi ścieżkami i dość chaotycznie rozplanowanymi mogiłami, które po bliższym przyjrzeniu układaj się w ciekawym porządku. Porządek pierwszy to prawa i lewa strona. Po prawej żołnierze Wojska Polskiego po lewej żołnierze Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej. Ponadto mogiła milicjanta (śmierć tragiczna w 45 roku), upamiętnienie Piłsudskiego, kilka krzyży po „ukraińskiej stronie”, odnowiony obelisk, krzyż powstańczy…

Będąc tam dwa lata wcześniej, przed uruchomieniedm prac renowacyjno-porządkowych miałam nieodparte wrażenie nieustannego konfliktu o pamięć, który toczony na tej skromnej przestrzeni wyjaskrawia go i kodyfikuje. Odczytanie kolejnych odcinków nie jest zbyt trudne, o ile dobrze zaczniemy. Początkiem nie są pomniki, a obóz internowania dla żołnierzy Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej.
W piątek tą niejednoznaczną symbolicznie przestrzeń ułożono w prostych do bólu frazesach rocznicowych uroczystości.

Czytaj dalej „Martwi sojusznicy są zawsze po naszej stronie”

uzasadnione

performance
12 sierpnia 2020, godz. 15:00
Kraków, Rynek Główny

W nocy z 7 na 8 sierpnia 2020 w Warszawie miały miejsce masowe zatrzymania osób protestujących wobec zasądzenia dwóch miesięcy aresztu dla aktywistki LGBT Margot.
Europę obiegły zdjęcia z brutalnej akcji polskiej policji.

Czytaj dalej „uzasadnione”

Give me your Ukrainians! Now!

Tą frazę w wielu różnych wariantach słyszę od lat. Głównie od dziennikarzy, czasem od ludzi ze świata artystycznego, czasem ze szkół.
„Przyprowadź mi ich!”
I od lat czuję, że coś z tą frazą jest nie tak.

To prawda, jestem translatorką — kimś, kto zbiera cudze wyzwania, problemy i krzywdy, klasyfikuje je, kataloguje, podlicza, a potem udaje się do ważnych ludzi w ważnych budynkach i opowiada im, operując zrozumiałymi dla nich słowami, w czym problem. Bezustannie ważę słowa i pilnuję się, aby nie ważyć cudzych żyć.
Bywam też wymyślaczką — czasem w swojej bezczelności powiem tym ludziom, co właściwie należałoby z tym problemem zrobić. Ale tylko wtedy, jak widzę, że sami trudzą się bezcelowo. Więc tłumaczę jeden świat drugiemu światu. Tak to widzę. Ale tłumaczenie to nie to samo, co kreowanie — wybieranie i modelowanie opowieści. Nie jestem scenarzystką, a to nie jest teatr.
Im dłużej przyglądam się życiu migrantów w Polsce, tym mniej ten obraz jest klarowną całością — a zatem możliwości konstruowania opowieści jest nieskończenie wiele. I to wtedy jest teatr.

Czytaj dalej „Give me your Ukrainians! Now!”

Westchnienie obwodu

Ostatnio pewien pan wyciągnął grzebień i patrząc ni to na zebranych ni to na swoje elektroniczne odbicie, przeczesał włosy.
Gest niby nieznaczący, chwilowy, ulotny, geścik właściwie, ruch ręką tylko. A jednak dało się wyczuć wśród wirtualnie obecnych świadków jakieś poruszenie, tak samo jak ów gest efemeryczne, niczym spięcie mikroskopijnego jakiegoś rezystora, gdzieś tam, na dalekiej farmie serwerów.
Westchnienie obwodu.

Czytaj dalej „Westchnienie obwodu”

Zanim tam poszłam

Zanim stanęłam na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, zrobiłam ten performance dziesiątki razy. W wyobraźni. Klatka po klatce. Z różnych ujęć. W bezsenne noce wielokrotnie zatrzymywałam i cofałam ten jeszcze niepowstały film. Wchodziłam w scenografię i uruchamiałam czas. Tresowałam siebie. Zmarzłam przy tym, poraniłam skórę rąk, nadwyrężyłam lewy bark. Wyćwiczyłam oddech i chód, spowolniłam swój ruch, aby układanie stało się misterium, wyciszyłam dźwięki z zewnątrz. Odtworzyłam możliwe wariaty, detale, które mogą zawieść. Przeczytałam komentarze na fejsbuku, wiadomości i maile, zajrzałam do notatek prasowych (tu bez czytania komentarzy), przetrwałam jedną migrenę.

Czytaj dalej „Zanim tam poszłam”

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑